piątek, 22 maja 2015

Cykl o Tomku Wilmowskim, A|fred Szklarski


Tomek w krainie kangurów, Wydawnictwo Śląsk, Katowice 1957
Przygody Tomka na Czarnym Lądzie, Wydawnictwo Śląsk, Katowice 1958
Tomek na wojennej ścieżce, Wydawnictwo Śląsk, Katowice 1959
Tomek na tropach Yeti, Wydawnictwo Śląsk, Katowice 1961
Tajemnicza wyprawa Tomka, Wydawnictwo Śląsk, Katowice 1963
Tomek wśród łowców głów, Wydawnictwo Śląsk, Katowice 1965
Tomek u źródeł Amazonki, Wydawnictwo Śląsk, Katowice 1967
Tomek w Gran Chaco, Wydawnictwo Śląsk, Katowice 1987


Cykl autorstwa Alfreda Szklarskiego o Tomku Wilmowskim, to kolejna seria książek mojego dzieciństwa, po serii o Panu Samochodziku. To wielotomowa historia chłopca, który wyrusza w świat w towarzystwie i pod opieką przyjaciela ojca, aby się z nim spotkać i przeżyć ciąg niezwykłych przygód. Zaczytywałam się nimi, podkochiwałam się w Tomku, uwielbiałam bosmana Nowickiego, kibicowałam przyjaźni z Sally a podróżnika i opiekuna Tomka, Jana Smugę uwielbiałam za całokształt. Nie mogłam się doczekać każdej kolejnej części. Czytałam kosztem snu, a gdy rodzice kazali gasić światło czytałam przy latarce. Gdy ta została skonfiskowana, czytałam przy świeczkach, wciąż nasłuchując kroków na korytarzu. Te książki zastępowały dalekie podróże, a przygodami bohaterów emocjonowałam się niemal jak własnymi. A przy tym niosły ogromną porcję wiedzy na temat miejsc, ludzi, fauny...nie miały dużej konkurencji. Telewizja była do niczego, a o podróżach rzeczywistych, to nawet nie śmiało się marzyć. 
Po stanie książek leżących na półce, widać, że były czytane wielokrotnie.  
Z perspektywy czasu zmieniła się trochę moja ocena tej serii. Historie nie wytrzymały próby czasu. Kilka razy sięgałam po nie, by odnaleźć te emocje, wrażenia...ale ich nie umiałam odnaleźć. Wiem, że ja jestem inną osobą, ale to nie tylko to. Bo książki wydały mi się tak strasznie naiwne. Nawet więcej. Niewiele w nich tych PRZYGÓD...a ogromną część tych książek stanowią niemal żywcem przepisane notki ze starej encyklopedii. Gdyby odrzucić te fragmenty, z dość obszernych książek pozostałyby wydawnictwa niemal broszurowe. Po powrocie do tych książek, pozostało wrażenie jak po powrocie do starej szkoły. Czy ktoś odniósł podobne wrażenie? Budynek, gmaszysko, które w dzieciństwie wydawało się takie ogromne, wręcz monumentalne, zmalało, skurczyło się straszliwie. 
Mimo to, pozostaną w mojej głowie te książki. W głowie i sercu, choć brzmi to beznadziejnie sentymentalnie. Bo w jakimś stopniu, to kim jestem teraz zawdzięczam panu Szklarskiemu. 
No i trochę mi smutno, gdy pomyślę, że współczesne dzieciaki są o lata świetlne od klimatów zawartych w tych książkach. Chciałabym się mylić.   

3 komentarze:

  1. Mam większą część tej serii, ale jako osoba dorosła jeszcze do nich powtórnie nie zaglądałam. Jako dziecko czytałam i pamiętam, że byłam zachwycona.

    OdpowiedzUsuń
  2. poczekam na twoje wrażenia, z ciekawością

    OdpowiedzUsuń
  3. Pamiętam, że kiedyś zaczęłam czytać ten cykl. Natomiast zatrzymałam się na Czarnym Lądzie niestety. Może wrócę do niego, ale jak na razie pochłaniają mnie thrillery :)

    OdpowiedzUsuń